Pozostała ostatnia część w temacie wstępu , którą przedstawiam Wam poniżej.
Skończyłem na końcu stycznia i zakończeniu poszukiwań instruktora, który spełniał by moje oczekiwania.
Pozostało mi już tylko czekać do rozpoczęcia się kursu . Umilałem sobie ten czas czytając książkę Wiedzy i Życie, którą wynalazłem w jednym ze sklepów.Jest bardzo ciekawie napisana i polecam ją wszystkim.
Czym bliżej było kwietnia tym bardziej nie mogłem się doczekać rozpoczęcia szkolenia. Miałem iść sam z myślą, że poznam ludzi nurkujących w trakcie lub po zakończeniu kursu. Jednakże, gdzieś na początku marca zgadałem się z kolegą , który jak się okazało też miał w zamyśle taki kurs zrobić. Jako, że byłem już w zaawansowanym stadium przygotowań to zaproponowałem mu aby dołączył do mnie i byśmy wspólnie rozpoczęli podwodną przygodę.
Mijały dni, a gdy pozostało już ich naprawdę niewiele dostałem maila od instruktora z prośbą o przesunięcie początkowego terminu szkolenia o 2 tygodnie z powodu przedłużenia się poprzedniego "turnusu".
Czekałem tyle to i te 2 tygodnie mnie nie zbawią , więc kolejnych kilkanaście dni odczekaliśmy .
Wreszcie...wreszcie nadszedł ten dzień. 21 kwietnia 2010 roku stawiliśmy się punktualnie o 19:30 pod basenem na ulicy Racławickiej.Naszego opiekuna spotkaliśmy przy wejściu do ośrodka i po krótkim przywitaniu udaliśmy się z nim, aby z Jego samochodu przenieść wspólnie
akwalungi z których będziemy korzystać.
Basen jakich wiele więc tu rozpisywać się nie ma co :) woda nawet ciepła , chociaż minusem było otwarte okno, które zauważyliśmy dopiero po wyjściu z wody przez co troszkę osłabiony byłem przez kilka kolejnych dni.
Samą "lekcję" poprzedziły krótkie formalności, garść informacji itp. W ciągu pierwszych zajęć zapoznawaliśmy się ze sprzętem oraz z Jego podstawowym użytkowaniem. Poznawaliśmy zasady obsługi
inflatora, automatów oddechowych i kilku innych rzeczy.
Po zapoznaniu się z osprzętem przyszła kolej na pierwsze zanurzenie. Pod wodą do wykonaniu kilka ćwiczeń jak np. pozbywanie się wody z zalanej maski, czy oddychanie z alternatywnego źródła powietrza , którym był zapasowy drugi stopień automatu oddechowego zwany
octopusem
Nie będę tutaj zanudzał przebiegiem wszystkich ćwiczeń. Dodam tylko, że były bardzo ciekawe, a czas zleciał baaaardzo szybko. Po zajęciach byłem bardzo wyczerpany , co skłoniło mnie do zastanowienia się nad swoją kondycją. Coś z tym trzeba będzie zrobić :)
Kolejne zajęcia odbyły się według planu , czyli tydzień później 28 kwietnia. Te zajęcia najbardziej dały w kość moim nogą gdyż sposób w jaki mamy pływać w płetwach podczas nurkowania jest dla mnie zupełnie nowy i nie do końca wychodzi mi to jeszcze. Sądzę jednak, że kilka treningów właśnie pod tym kątem i nie będzie źle. Tylko trzeba w końcu na którymś basenie karnet wykupić i zacząć regularnie chodzić , a już pominę fakt, że planuję takie coś tak gdzieś z pół roku .
Zapomniałem jeszcze dodać, że otrzymaliśmy materiały do przerabiania teorii w domu. Jest tam tyle tematów ile zajęć basenowych będzie , a każdy zakończony testem. Należy taki temat przerobić, łącznie z testem zanim zacznie się takowy przerabiać w praktyce. Książka pisana bardzo przystępnym językiem a jeden cytat z pierwszych stron jakoś zapadł mi w pamięci:
...uczenie się nurkowania jest przyjemne i ekscytujące. Pamiętaj jednak o tym, że wciąż jest to...nauka, a Ty jesteś na kursie.
Wziąłem sobie to do serca zatem i przysiadam do książki przerabiając powoli kolejne tematy .
I w tym rozdziale tak troszkę przyśpieszyłem, gdyż jutro czyli 05 maja odbywać się będą kolejne zajęcia i od tego momentu będę dokonywał wpisy już na bieżąco.
Mam nadzieję, że wkrótce też jakieś zdjęcia aktualne i ze sobą będę mógł powrzucać, gdyż na razie nie posiadam takich, które pasowały by do tematu, ale może jutro...a w sumie już dziś wezmę aparat na basen i coś się "ustrzeli"