Na pierwsze moje nurkowanie po kursie przyszło mi czekać o wiele dużej niż planowałem.
Tak jednak bywa, ale lepiej późno niż wcale, jak to mówią.
Na pierwsze zanurzenie udałem się do Zimnika wraz z Filipem i Jego nurkującymi rodzicami. Było to 28 maja bieżącego roku.
Poznane osoby okazały się bardzo pomocne co przy pierwszych krokach było jak najmilej widziane.
Pierwsze wejście do wody i zanurzenie przebiegły w miarę pomyślnie.
Woda okazała się nie tak bardzo zimna i chociaż miała 12 stopni to nie było to jakoś bardzo odczuwalne.
Pod powierzchnią byliśmy 43 minuty i osiągnęliśmy maksymalną głębokość 13 metrów.
Pierwsze nurkowania odbywały się w wypożyczonym sprzęcie, poza jacketem, który kupiłem pare dni wcześniej.
Jeśli już mowa o sprzęcie to tego i następnego dnia korzystałem z:
- Butla: 15 litrów
- Automat: Calypso
- Skafander: Pianka 7mm Safaga
- Komp: Digital Uwatec
- Jacket: Mares Pegasus
Drugi nurek trwał 30 minut i w tym czasie osiągneliśmy maksymalną głębokość 15 metrów.
Tym razem temperatura była zdecydowanie niższa i te 7 stopni już było odczuwalne. Nie, żeby było aż tak strasznie zimno, ale odczuwało się już ten pewien dyskomfort :)
Widoczność jak się dowiedziałem była standardowa dla tego akwenu i wynosiła około 3 metry.
Pierwszy dzień był niezwykle stresujący, ale i bardzo udany.
Przede wszystkim zacząłem poznawać ludzi związanych z nurkowaniem. Całe środowisko nurków zdaje się być otwarte na nowe osoby i każdy każdemu z chęcia pomaga.
Z nowo poznanymi osobami umówiłem się na następny dzień i rozjechaliśmy się do domów.
W kolejnym dniu , czyli 27 maja wykonaliśmy również dwa nurkowania, ale o tym już w następnym wpisie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz