18 czerwca. Kolejny dzień kiedy można wybrać się nad wodę,chociaż precyzyjniejsze jest stwierdzenie "pod wodę"
Jak wspomniałem w poprzednim poście pojawił się pomysł odwiedzenia Opola.Zasiadłem wieczorkiem aby poczytać sobie o zbiorniku, a z samego rana odbierając nabitą butlę zasięgnąłem porad odnośnie dojazdu.
Z Kubą spotkaliśmy się około 16 i wyruszyliśmy w drogę.
Przejazd obył się bez przeszkód i pomimo niepozornego wjazdu pomiędzy garażami trafiliśmy za pierwszym razem na zaplanowaną miejscówkę.
Okazało się, że jest łagodny dojazd do samej wody, ale postanowiliśmy nie korzystać z tego udogodnienia i usadowiliśmy się nieco powyżej.
Po krótkim rekonesansie i zaplanowaniu kierunku zaczęliśmy się szykować
Samo nurkowanie trało 60 minut. Osiągnęliśmy głębokość 13,9 metrów, a podobno maksymalnie jest 12. Za pewien czas uda się odnaleźć "dziurę", która ukaże, że jest jeszcze troszkę głębiej, ale to już historia z innego wyjazdu.
W trakcie podwodnego poznawania Piasta napotkaliśmy niewiele fauny, ale za to roślinność wynagradzała te braki.
Łączki podwodne są rewelacyjne, do tego mgiełki, które powstają na skutek wydobywania się z dna jakiś minerałów rozpuszczających się w wodzie, tworzą niesamowity klimat.
Widoczność w zbiorniku dochodziła do 10 metrów, co na Nasze polskie warunki jest rewelacyjnym wynikiem. Fakt ten pozwolił w pełni cieszyć się napotkaną tutaj roślinnością. A w związku z tym, że zbiornik jest w miarę płytki to i temperatura nie była za niska i w najzimniejszym punkcie zanotowałem 12 stopni.
Piast jest idealnym miejscem na "lajtowe" nurki i chyba jeszcze bardziej perfekcyjnym do ćwiczeń.
Szkoda, że nie mamy podonego w centrum Wrocławia, ale nie narzekam, bo mogliśmy mieć jakieś gorsze położenie, a tak nie mamy jeszcze aż tak daleko.
Po nurkowaniu dostałem kilka kolejnych porad.
Jak chociażby to, że warto mieć zapasową maskę. A fakt, że może się przydać udowodniła sytuacja gdy Kubie pękł pasek i gdyby nie miał zapasowej maski, albo paska to byłoby już po nurkowaniu.
Od tego nurkowania zaczynam także liczyć SAC, czyli Powierzchniowe Zużycie Gazu (ang. Surface Air Consumption ). Wartości są póki co dosyć wysokie,oscylujące w granicach 20l/min, więc nie ma się póki co czym chwalić, ale od czego są ćwiczenia :)
I tak dobiegł końca dwudniowy objazd z nowo poznanym Warszawiakiem po Naszych zbiornikach.
Dziękuję Kubie za wiele cennych uwag i porad , ale przede wszystkim dziękuję za bardzo udane i sympatyczne nurkowania. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze razem spotkamy się pod wodą. Może tym razem w Twoich rejonach, chociaż najbliższe zbiorniki to chyba Mazury :) Ale gdziekolwiek by to nie było to mówię do zobaczenia.
Następne nurkowanie odbyło się ponownie w Zimniku, gdzie jakby nie było mamy najbliżej i stad najczęściej tam właśnie się pojawiamy.
Tym razem będzie także nowo poznana osoba i kilka ciekawych znalezisk pod wodą.
Zatem do następnego "posta"...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz