Na kolejny wyjazd umówiłem się z Robertem i udaliśmy się 27 czerwca do Zimnika
To było pierwsze nurkowanie z nowo poznanym kolegą, ale jak się okaże później to i nie ostatnie.
Widoczność jak to Zimnik, czyli dość słaba, żeby nie powiedzieć fatalna. Lecz to dopiero na nurkowaniu kolejnym będzie dopiero ekstremalnie, ale to kiedy indziej.
W trakcie tego dnia spędziliśmy pod wodą 57 minut.
Znaleźliśmy ciekawe krzesło żelazne i w sumie za wiele więcej to widać nie było.
Osiągnęliśmy głębokość 18,6 metrów, ale temparatura nie pozwoliła przebywać tam zbyt długo i unieśliśmy się troszkę aby temperatura była wyższa niż te 8 stopni :)
Tak mniej więcej wygląda ten zbiornik, który odwiedzam najczęściej.
Następny wypad odbył się też w tym miejscu i był dość ciekawy i ekscytujący, a to wszystko związane z bardzo ograniczoną widocznością przy której te dzisiejsze 2 metry okażą się nie takie złe.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz