Kolejny wyjazd nastąpił 8 lipca. Pogoda super, ale warunki pod wodą już niekoniecznie.
Oczywiście pojawiliśmy się na Zimniku od strony stolików. Po godzinie 11 znaleźliśmy się w wodzie. Niestety tego dnia gdy pojechałem wypożyczyć butlę i kompa okazało się, że tego drugiego zabrakło. Cóż, zdarza się i to kolejny powód by takowy jak najprędzej zakupić. Chwila zastanowienia i podjęta została decyzja, że nurkujemy na jeden komp , który będzie miał Robert.
Warunki jak na złość okazały się dość wymagające w początkowej fazie.
Zaraz po zanurzeniu okazało się, że praktycznie nic nie widać. I mam na myśli dosłownie nic. Gdy wyciągnąłem rękę przed siebie to dłoni już nie widziałem. Byłem pewien, że głębiej tej zawiesiny nie będzie, ale trzeba było się tam dostać.
W miejscu gdzie się zanurzyliśmy było około 3-4 metrów i musieliśmy znaleźć spadek jakiś.
Zatem z wyciągniętą ręką obmacywałem kamienie i różne słabiej zidentyfikowane rzeczy aby odnaleźć miejsce gdzie będzie można opaść głębiej.
Najważniejszym elementem tego etapu było nie zgubienie się co było o tyle istotne, że Robert kontrolował głębokość i inne istotne dane. Dlatego też jedna ręka szukała drogi, a druga wykorzystywana była do utrzymywania stałego kontaktu z kolegą.
Przyznam się, że było to strasznie emocjonujące i wrażenie jest niesamowite i ciężkie do opisania w prostych słowach.
Po paru minutach wymacałem niewielki uskok, który przeszedł w całkiem konretny spadek.
Był na tyle spory, że opadliśmy na 10 metrów i wnet widoczność poprawiła się na tyle, że widziałem już Roberta i od tej pory nurkowanie przebiegło już bez niespodzianek.
Temperatura wody nie była najgorsza i wynosiła 10 stopni na 17 metrach jakie tego dnia osiągnęliśmy.
Po 51 minutach zakończyliśmy to emocjonujące pływanie, które pokazało, że bez kompa się da, ale nie jest to praktyczne ;)
Obowiązkowy zakup przy najbliższej okazji.
W kolejnym opisie pojawią się już zdjęcia z nurkowań, bo nareszcie jakieś zostały porobione pod wodą na których coś widać.
Zatem zapraszam za około tydzień gdy opiszę to nurkowanie o numerze 9 i powoli zbliżamy się do pierszej dyszki :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz